„Spotkałam tu dobrych ludzi, którzy okazali mi miłość”

Mam na imię Krystyna. Urodziłam się 05.07.1941 roku w Przeciwnicy, w powiecie obornickim. Według opowiadań moich najbliższych w trzecim dniu po urodzeniu straciłam wzrok. Moi rodzice Władysława i Teodor pracowali w Państwowym Gospodarstwie Rolnym i z tego względu opiekę nade mną sprawowała babcia Antonina. Kiedy miałam osiem lat rodzice umieścili mnie w internacie przy szkole dla niewidomych dzieci w Owińskach koło Poznania. Tam nauczyłam się pisać i czytać w języku Braila. Do dziś pamiętam wiele wierszyków i piosenek z tego okresu. Spędziłam tam cztery lata.

Jako dwunastoletnia już dziewczynka zostałam umieszczona w szkole dla niewidomych prowadzonej przez Siostry Franciszkanki w Laskach koło Warszawy. Zawiozła mnie tam ciocia Józia, ale spędziłam tam tylko rok ponieważ miałam spore kłopoty z przyswajaniem wiedzy. Wróciłam do Przeciwnicy i zamieszkałam z ciocią i babcią ponieważ moi rodzice już nie żyli – mama zmarła w 1951 roku, a daty śmierci taty nie pamiętam. W mojej ukochanej wiosce przeżyłam wiele lat. Moja ciocia bardzo o mnie dbała, regularnie jeździła ze mną do Poznania, ale niestety lekarze nie byli w stanie mi pomóc i do dnia dzisiejszego nie widzę. Musiałam nauczyć się żyć i radzić sobie ze swoim kalectwem.

Następnym miejscem mojego zamieszkania były Szamotuły. Tam również mieszkałam z ciocią, ale nie pamiętam jak długo to trwało. Po śmierci cioci mój kuzyn Zygmunt przywiózł mnie do Wielenia, do Domu Pomocy Społecznej prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Tu przebywam od 14 października 1992 roku.

Od samego początku mieszkam na oddziale Opatrzność. Nauczyłam się poruszać samodzielnie licząc po prostu kroki. Mogę bez żadnej pomocy spacerować po całym oddziale, a kiedy pogoda pozwala również na przestronnym tarasie. Jestem szczęśliwa, że codziennie rano mogę wysłuchać mszy świętej transmitowanej przez głośniki, ale również często uczestniczyć w nabożeństwach odprawianych w naszej kaplicy oraz brać czynny udział w życiu społeczno – kulturalnym Domu. Muszę zaznaczyć, że spotkałam tu dobrych ludzi, którzy okazali mi miłość, dobroć i wiele serca.