„Zawsze będziemy razem”

Pochodzę z rodziny wielodzietnej. Było nas siedmioro, a ja byłam czwarta. Rodzice wcześnie zmarli. Po przeżyciach związanych z ich śmiercią popadłam w silną nerwicę. Byłam bez środków do życia. Wtedy zainteresowały się mną Siostry Rodziny Maryi. Siostra Alberta zawiozła mnie do Poznania, do Arcybiskupiego Seminarium Duchowego. Tam pracowałam siedem lat i poszłam na rentę. Późnej wróciła do rodzinnego domu, w którym było dwóch braci i siostra. Panująca w domu atmosfera pogłębiała moją chorobę, aż trafiłam do Obrzyc. Stąd po leczeniu przewieziono mnie do Domu Pomocy Społecznej w Jasieńcu, w którym przebywały kobiety i mężczyźni.

Byłam w takim stanie, że nie zwracałam wtedy uwagi ani na swój ubiór ani na zdrowie… piłam piwo i paliłam papierosy.

W tym samym czasie moja młodsza siostra – Tereska, trafiła do Domu prowadzonego przez Siostry w Wieleniu. Ciocia, która nas odwiedzała, zdecydowała, że powinniśmy być razem i podjęła starania o moje przeniesienie do Wielenia. Od dwóch i pół roku jestem z moją siostrą w Wieleniu. Mieszkamy z Tereską w jednym pokoju i bardzo jesteśmy ze sobą zżyte. Dbamy o swój wygląd zewnętrzny. Teraz chodzę elegancko ubrana i czuję się bardzo dobrze. Obie lubimy też pomagać – sprzątamy, opiekujemy się starszymi paniami, pracujemy w parku. Przez cały rok jest tutaj tak ładnie, a szczególnie wiosną i latem kiedy wszystko kwitnie i jest kolorowo.

Lubię się bawić, więc korzystam z różnych wyjazdów na imprezy i zabawy. Najmilszym wspomnieniem w tym roku są wakacje w Świnoujściu i kąpiel w morzu…

Dzięki temu, że jesteśmy razem, łatwiej jest nam utrzymywać kontakty z naszym rodzeństwem. Bracia i siostry mieszkają obecnie w różnych miejscowościach, ale to od nas wszyscy dowiadują się co u każdego słychać.

Jesteśmy tu szczęśliwe i już zawsze będziemy razem.