„Chcę samodzielnie chodzić”

Miałem 35 lat, byłem pod wpływem alkoholu, kiedy zostałem pobity w parku przez czterech mężczyzn. Dwóch z nich, było moimi kolegami. Znałam ich od dziecka. Dziś już oboje nie żyją – zginęli pod wpływem alkoholu w tragicznych okolicznościach.

Znalazłem się w szpitalu rejonowym, gdzie leżałem dwa tygodnie. Później przewieziono mnie do Piły. Tu byłem operowany. Leżałem nieprzytomny, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Po operacji trafiłem do hospicjum w Złotowie. Byłem 18 miesięcy nieprzytomny, ale wiem jedno, że przy moim łóżku stała śmierć… Kiedy się przebudziłem, nie mogłem poznać własnych Rodziców. Stopniowo odzyskiwałem świadomość. Po dwóch tygodniach usiadłem na wózku, na którym poruszam się do dziś.

W hospicjum byłem 3 lata. Gdy miałem 38 lat przywieziono mnie do Domu prowadzonego przez Siostry. Tutaj jestem pod stałą opieką medyczną. Zacząłem też intensywnie ćwiczyć. Po jakimś czasie potrafiłem sam stanąć na nogi i przejść przy barierce kilka kroków. Największy kłopot sprawia mi prawa ręka i noga. Ale wiem, że nie mogę rezygnować. Nie mogę pić, bo przez picie to wszystko… Chcę samodzielnie chodzić…