„Tu spotkałem dobrych ludzi”

Urodziłem się 12.12.1937 roku. Mam trójkę rodzeństwa: brata Stanisława, siostry Irenę i najmłodszą z nas Zenię. Ojciec nasz Edmund zmarł kiedy byliśmy jeszcze bardzo mali i od tej pory na Mamie spoczął trud naszego wychowania.

W wieku 14 lat rozpocząłem naukę w Szkole Rolniczej w Białej i zamieszkałem w internacie. Z nauki w szkole byłem bardzo zadowolony. Jej ukończenie sprawiło, iż zostałem agronomem, ale nie zdążyłem nacieszyć się tym, ponieważ w bardzo krótkim czasie powołano mnie do odbycia służby wojskowej w Jeleniej Górze.

Spędziłem tam cztery długie lata – najpierw rok w szkole podoficerskiej, następnie trzy lata służby czynnej.

Kolejnym etapem mojego życia była praca w wyuczonym zawodzie, jednak był to bardzo krótki epizod, bo ze względu na mój wolny stan nie miałem żadnych zobowiązań i żyłem na tak zwanym luzie niczym się nie przejmując.

Moją wielka pasją była gra na różnych instrumentach. Ojciec mój grał na skrzypcach, natomiast ja najbardziej lubiłem akordeon i grę na nim wspominam najmilej.

Większą jednak przyjemność sprawiło mi wędkarstwo i każdą wolną chwilę starałem się spędzić nad wodą. Potrafiłem całymi godzinami obserwować ruchy spławika. Tam się w pełni relaksowałem, ale też zbierałem rozbiegane myśli. Muszę zaznaczyć, że moim wielkim sukcesem było złowienie ogromnego szczupaka o wadze 17,5 kg.

Nadszedł jednak bardzo przykry dla mnie dzień, kiedy to uległem wypadkowi. Szczegółów tego nie pamiętam, ponieważ na bardzo długi okres straciłem przytomność. W wyniku tego zdarzenia zostałem trwale niepełnosprawny, niezdolny do samodzielnej egzystencji, a ponieważ pozostałem kawalerem podjąłem decyzje o zamieszkaniu w domu pomocy społecznej. Rodzeństwo, które ma przecież swoje rodziny i własne kłopoty pomogło mi w wyborze takiego domu i tak w październiku 2007 roku przybyłem do Wielenia.

Tu spotkałem dobrych ludzi, wspaniałą opiekę i pomoc w codziennym funkcjonowaniu, za co jestem wszystkim ogromnie wdzięczny.

Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że mogę z czystym sumieniem oglądnąć się w przeszłość, bo nikogo w swoim życiu nie skrzywdziłem.