„Dziękuję Bogu za nowy Dom …”

  Urodziłam się w Poznaniu, w 1939 roku – jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Moja rodzina wojnę przeżyła, jednak później wydarzyła się tragedia. Gdy miałam 6 lat na moich oczach zamordowano moją mamę, a ojca postrzelono. Ja i jedyna siostra przeżyłyśmy.
  Dorastałyśmy wychowywane przez macochę – nową żonę mojego ojca. Szybko weszłam w dorosłość, wyszłam za mąż, urodziłam syna … Wydawało się, że wszystko się ułożyło.
  Kolejnym doświadczeniem było jednak urodzenie drugiego syna z Zespołem Downa. Bóg dał nam dwoje wspaniałych dzieci, których kochaliśmy z mężem nad życie. Mój świat podporządkowany jednak został wychowaniu syna niepełnosprawnego.
  Z Bożą pomocą mijały dni. kiedy jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość o śmiertelnej chorobie starszego syna. Modliliśmy się do Matki Bożej o jak najmniej cierpienia dla niego. Zmarł w wieku 24 lat na raka krwi – białaczkę.
  Bóg mnie doświadczył, ale wiem, że miało to swój cel. Moja wiara umocniła się. 10 lat po śmierci syna, Bóg powołał do siebie mojego męża. Zostałam sama z młodszym synem.
  Dopóki zdrowie pozwalało, dopóty prowadziłam wraz z synem gospodarstwo domowe. Z uwagi jednak na podeszły wiek i pogarszający się stan zdrowia, zdecydowałam się na przyjazd do Sióstr Franciszkanek, do Wielenia. Wybrałam ten Dom, gdyż tylko tutaj możemy być razem z synem.
  Niedługo minie rok odkąd tu zamieszkaliśmy. Zdążyłam nawiązać przyjaźń ze współlokatorką i innymi Mieszkankami.
  Dziękuję Bogu za nowy Dom i za opiekę Sióstr, jaką tu znalazłam.