„…na starość Bóg znalazł mi tę nową rodzinę…”

  W tym roku skończę już 91 lat Do Domu prowadzonego przez Siostry przybyłam w marcu – 7 lat temu. Mieszkałam w Pniewach i zawsze dużo chorowałam – szczególnie na serce i oczy. Będąc już niepełnosprawną podjęłam pracę w Spółdzielni Inwalidów. Bardzo byłam z niej zadowolona i dobrze się tam czułam. Pracę wykonywałam sumiennie, dokładnie, często nawet brałam ją do domu i wykonywałam z mamą. Byłam tam doceniana i chwalona, często również wyjeżdżałam do sanatorium, gdzie mogłam odpocząć.
  Rodzina była dla mnie zawsze najważniejsza. Bardzo mocno przeżyliśmy śmierć mojego brata, który w miesiąc po wojnie zastrzelił się. Mama zajmowała się domem, a tata był tapicerem i lakiernikiem powozów. Był dobrym rzemieślnikiem więc zlecenia miał również dla hrabiostwa, a dla rolników wyrabiał siodła i całą uprząż dla konia. Tata walczył na wschodzie – w wojnie bolszewickiej i uczestniczył w powstaniu wielkopolskim.
  W końcu zostałyśmy z siostrą same. Z biegiem lat siły słabły i musiałam prosić o pomoc w opiece nad siostrą, ale i nad sobą. Zapadła decyzja, bym zamieszkała w Domu Pomocy Społecznej prowadzonym przez Siostry w Wieleniu.
  Jestem szczęśliwa, że na co dzień otaczają mnie mili ludzie. Dziękuję Bogu, że po tym, kiedy przez całe życie poświęcałam się rodzinie, teraz na starość Bóg znalazł mi tę nową rodzinę w Domu u Sióstr i zaopiekował się mną.