„Tu jest mi zwyczajnie dobrze …”

Urodziłam się 11.08.1995 roku w Wałczu. Moja droga od początku nie była usłana różami. Biologiczna matka nigdy się mną nie interesowała. Ojca też nie znam. Ze szpitala trafiłam do Domu Dziecka w Krzyżu. Tam nawiązały się przyjaźnie i do tej pory jesteśmy „rodzeństwem”. Gdy miałam sześć lat zostałam adoptowana. Razem ze mną adoptowani zostali Zyta i Bartek. Cieszyłam się, że moje „rodzeństwo” zostanie razem ze mną. Zamieszkaliśmy w Sobolewie.

Dzieciństwo mijało w miarę spokojnie. Bawiłam się, pomagałam w domu, chodziłam do szkoły. Tak było do osiemnastego roku życia. Gdy osiągnęłam pełnoletność rodzice zastępczy nie byli już w stanie zapewnić mi dalszej opieki, ponieważ zajmowali się jeszcze dwójką niepełnosprawnych dzieci.

1 października 2013 trafiłam do Zespołu Domów Pomocy Społecznej w Wieleniu. Początkowo było mi trudno. Po raz kolejny zostałam sama w nowym miejscu – bałam się. Prześladowały mnie nawracające myśli o odrzuceniu.
Na szczęście „strach ma wielkie oczy”. Już po kilku dniach, okazało się że nie mam powodu do niepokoju. Zamieszkałam z dwoma koleżankami, które ciepło mnie przyjęły w swoim gronie. Wspierali mnie też rodzice zastępczy. „Rodzeństwo” również mnie nie opuściło. Jestem tu już trzy lata, ale na każde święta i wakacje jeżdżę do rodziny i ciągle mam ze wszystkimi kontakt. A tu? Tu jest mi zwyczajnie dobrze, jestem spokojna. I chcę tu zostać. . . . .