„Tu stałam się wolna”

Kiedyś nie interesowało mnie otoczenie. Żyłam w swoim świecie… rezygnacja, otępienie, chodzenie bez sensu, byłam jak wypalone drzewo… Ten stan trwał trzy lata i z tego okresu prawie nic nie pamiętam. Mam schizofrenię.

Od 1999 roku mieszkam na „Wojciechówce”. W tym czasie zmarła moja Mama, a Siostra Katarzyna zajęła miejsce Mamy. Stała się też moim przyjacielem.

Dzisiaj pomagam innym w codziennych czynnościach, robię zakupy, a moją szczególną specjalnością stało się pieczenie imieninowego ciasta dla Mieszkańców naszego Domu.

Wyjeżdżam… do brata, do Torunia – na święta oraz w moje rodzinne strony do Witaszyc i Jarocina. Każdego roku korzystam też z wczasów nad morzem, z których wracam wraz z innymi Mieszkańcami obdarowana upominkami. Lubię wtedy słuchać, gdy inni podziwiają moją opaleniznę.

Prowadzę korespondencję, dużo słucham radia, czytam prasę i książki, oglądam telewizję… Swoje miejsce w moim życiu ma Bóg i wiara…

Kiedyś pracowałam z młodzieżą… a tu też jest młodzież, której mogę pomagać w codziennym życiu. Obecnie czuję się tak jakbym była wolontariuszką.

Mogę powiedzieć: mimo tego, że jestem chora, to jestem szczęśliwa.

Tu stałam się wolna…