„Nic więcej w życiu mi nie potrzeba”

  Urodziłam się 25 lipca 1932 r. w Jeziorkach. Po kilku latach, wraz z rodzicami przeprowadziliśmy się do Nowej Wsi koło Trzcianki. Tam chodziłam do szkoły podstawowej, pomagając jednocześnie rodzicom w gospodarstwie. Miałam młodszego brata, który w wieku 10 lat zginął przygnieciony belką w młynie.
  Swojego przyszłego męża poznałam dzięki ojcu – przyjechał do niego kupić konia i został już na stałe.
  Mając 19 lat wyszłam za mąż i przerwałam naukę w zawodzie krawca, którym był także mój mąż. Po ślubie zamieszkaliśmy w Trzciance. Rozpoczęłam pracę w fabryce produkującej guziki, później skończyłam kurs kucharza i od tej pory pracowałam w kuchni. Najpierw w gospodzie, potem w domu dziecka i w domu pomocy społecznej. Miałam dwóch synów: Ryszarda i Waleriana – obaj byli elektrykami.
  Mój stan zdrowia nagle się pogorszył i przeszłam poważną operację. Choroba była początkiem złych zdarzeń w naszym życiu. Najpierw zmarł mój mąż, potem synowie. Starszy – Ryszard pozostawił żonę i dwoje dzieci. Przeszłam wiele złego, ale doczekałam się wnuka i wnuczki, którzy są moją wielką radością i oni obdarzyli mnie cudownymi prawnukami.
  Przez ostatnie sześć lat mieszkałam z synową, jednak jej stan zdrowia nie pozwolił dłużej się mną opiekować.
  9 stycznia 2019 przyjechałam do Wielenia, gdzie opieka jest naprawdę wspaniała i już nic więcej w życiu mi nie potrzeba.