„Dzisiaj już nie wyobrażam sobie innego miejsca jak to, którym jest Dom w Wieleniu”

Urodziłem się w Poznaniu i mieszkałem tam do ubiegłego roku. Rodzice już nie żyją, ale mam czworo rodzeństwa: dwie siostry i dwóch braci, na których zawsze mogę polegać.

Najmłodsze lata wiążą się z pięknymi wspomnieniami, rodzice bardzo troskliwie opiekowali się nami, mną zaś w szczególności, ponieważ w wieku trzech lat wykryto u mnie epilepsję.

Mimo choroby bez problemu ukończyłem szkołę podstawową, a następnie zawodową – obuwniczą.

Ojciec mój z zawodu był szewcem więc podążyłem w jego ślady i przez dwadzieścia siedem lat zajmowałem się naprawą obuwia z powodzeniem utrzymując się ze swojej pracy. Zawód mój sprawiał mi ogromną przyjemność więc byłem szczęśliwy mogąc go wykonywać. Pracowałem wspólnie z ojcem, a po jego śmierci i sprywatyzowaniu spółdzielni, w której pracowałem przeszedłem na rentę.

Mieszkałem nadal z mamą, ale stan jej zdrowia znacznie się pogorszył i w 2000 roku zmarła.

Zostałem sam w mieszkaniu, które trzeba było utrzymać, opłacić wszystkie należności, a przy tym zaspokoić swoje potrzeby życiowe, leki itp. Było ciężko, ale z pomocą rodzeństwa, które miało przecież już swoje rodziny jakoś sobie radziłem.

Z biegiem lat było jednak coraz trudniej – żywność, leki i wszelkie opłaty rosły więc nie byłem w stanie już dłużej się w ten sposób utrzymywać.

Rodzina widząc moje problemy postanowiła mi pomóc i umieścić mnie w Domu Pomocy Społecznej Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Wieleniu.

W marcu 2010 roku zamieszkałem więc tutaj, w jednoosobowym i pięknie umeblowanym oraz wyposażonym w telewizor pokoju.

Początki nie były łatwe, musiałem się zaaklimatyzować, ale trwało to bardzo krótko. Poznałem współmieszkańców, personel i szybko przyzwyczaiłem się do pobytu tutaj.

Dom jest piękny, ale co jest bardzo ważne posiada ogromny park, wspaniale utrzymany i przystosowany do naszych potrzeb. Mogę spacerować, podziwiać piękno przyrody, ale też odpoczywać na licznych ławeczkach.

Dzisiaj już nie wyobrażam sobie innego miejsca jak to, którym jest Dom w Wieleniu. Mam tu kolegów, zajęcia terapeutyczne, które spędzam w miłym gronie, ale też, co dla mnie jest ogromnie ważne mogę każdego dnia uczestniczyć we Mszy Świętej.