„Dziękuję Bogu za to, że trafiłem tutaj”

Mam na imię Józef, pochodzę z wielodzietnej rodziny – było nas dziewięcioro. W domu rodzinnym nie przelewało się, ale byliśmy szczęśliwi. Mile wspominam dzieciństwo.

Ukończyłem szkołę zawodową, następnie technikum budowlane i trzyletni kurs uprawniający do pełnienia funkcji kierownika budowy. Po jego ukończeniu we Wrocławiu, zacząłem pracę w budowlance jako majster i w tym samym czasie zaciągnąłem się do wojska do Szczecina. Po ukończeniu służby wojskowej wróciłem do przedsiębiorstwa budowlanego i po pewnym czasie zostałem kierownikiem budowy. Lubiłem moją pracę, była dla mnie bardzo ważna. W tym czasie ożeniłem się. Mieliśmy z żoną trójkę dzieci, niestety po kilku latach jeden z synów nagle zmarł. W małżeństwie przestało się układać więc rozstaliśmy się. Na zdrowiu również podupadłem – serce odmówiło posłuszeństwa i przeszedłem na rentę.

Po pewnym czasie ponownie ożeniłem się i z tego małżeństwa mam syna. Tym razem również nie układało się – nie była to prawdziwa miłość więc znów rozstaliśmy się.

Po nieudanych związkach małżeńskich wróciłem w rodzinne strony do Bukowca i zamieszkałem z rodzicami, którzy byli schorowani i w końcu zmarli. Musiałem sobie radzić, utrzymać dom i wyżywić się. Nie był to najlepszy okres w moim życiu. Na rodzeństwo też nie mogłem liczyć bo każde z nich miało swoje życie i problemy.

Podupadłem na zdrowiu, nogi odmówiły posłuszeństwa i przestałem chodzić. Do tego doszła choroba nowotworowa więc z pomocą siostry znalazłem miejsce w hospicjum w Gorzowie. Stan mojego zdrowia polepszył się jednak i nie mogłem dłużej tam przebywać. Postanowiłem zatem zamieszkać w Zespole Domów Pomocy Społecznej w Wieleniu.

Dziękuję Bogu za to, że trafiłem tutaj. Mieszkam w pokoju 2 – osobowym, mam wspaniałą opiekę pielęgniarską i socjalną i wiem że mogę tutaj spokojnie przebywać bez obawy o swoje zdrowie i życie.