„Tutaj nigdy nie jesteśmy same …”

Urodziłam się w Wieleniu, jako trzecie dziecko moich rodziców. Było nas pięcioro – siostra i troje braci, z których żyje już tylko jeden. Wspólnie z rodziną mieszkaliśmy w Kuźniczce. Mieliśmy niewielką gospodarkę, w której w wolnych chwilach pomagaliśmy rodzicom. Do Szkoły Podstawowej chodziłam w Kocieniu Wielkim a później – już w trakcie pracy, do liceum zaocznego w Trzciance.

Swoją pierwszą pracę rozpoczęłam w hurtowni odzieżowej i tam poznałam męża Mariana. W wieku 27 lat wyszłam za mąż. Urodziłam troje dzieci – córkę Magdalenę i dwóch synów – Tomasza i Mirosława. Syn Tomasz urodził się z porażeniem mózgowym – wychowywałam go przez pięć lat, a później zamieszkał w domu Dziecka w Wieleniu. Obecnie przebywa w Domu Pomocy Społecznej Rzadkowie.

Po ośmiu latach rozpadło się moje małżeństwo i dalej wychowywałam dzieci sama. Mieszkałam z rodzicami i na Ich pomoc zawsze mogłam liczyć. Mąż nie interesował się dziećmi, sporadycznie je odwiedzał. Kiedy zachorował zamieszkał w Domu Pomocy Społecznej w Wieleniu.

Z biegiem lat, z powodu mojej choroby i niepełnosprawności córki nie mogłyśmy dalej samodzielnie mieszkać i dlatego z pomocą mojego syna Mirosława zdecydowaliśmy się zamieszkać w tutejszym Zespole Domów Pomocy Społecznej. Przebywam tu od stycznia 2009 roku. Mieszkamy z córką w pokoju dwuosobowym i cieszymy się, że jest takie miejsce, gdzie czujemy się tak jak w rodzinnym domu. Jesteśmy tu w grupie osób, na których pomoc zawsze możemy liczyć, mamy zapewnioną profesjonalną opiekę i pomoc medyczną.

Każdy chciałby pewnie mieszkać wśród swoich najbliższych, ale niestety nie zawsze jest to możliwe. Mam to szczęście, że mój syn i synowa zabierają nas często do swojego domu, spędzamy również wspólnie święta.

Przede wszystkim nigdy nie jesteśmy same, bo samotność to najgorsza rzecz, jaka mogłaby nas spotkać. Panuje tu rodzinna atmosfera, spożywamy wspólnie posiłki, dużo rozmawiamy. Z córką Magdaleną codziennie wychodzimy do parku, odpoczywamy na łonie przyrody i cieszymy oczy jej pięknem.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam tu zapewnione poczucie bezpieczeństwa, regularne kontakty z rodziną i pozostało mi tylko cieszyć się zdrowiem moim, moich bliskich i osób, które mnie otaczają.